Marketing afiliacyjny od kuchni. 4 rzeczy, o których się nie mówi

marketing afiliacyjny od kuchni
Fot. Canva

Przez 8 lat żyłam w świecie kodów rabatowych, konwertujących landing page’y i współpracy z sieciami afiliacyjnymi. Czy to się dziś jeszcze przydaje? Bardziej, niż mogłoby się wydawać! Powód? Marketing afiliacyjny to nie tylko wklejanie linków, ale też tworzenie contentu, który przyciąga.

Afiliacja nauczyła mnie, jak czytać dane i przekładać je na konkretne działania, myśleć analitycznie, rozumieć potrzeby użytkownika i jak łączyć to z obrazem oraz słowem. Kompetencje miękkie i twarde, które zdobyłam w tej branży, są uniwersalne. Współpraca z sieciami partnerskimi po stronie wydawcy doskonale pokazuje też, jak tworzyć teksty zorientowane na cel, testować skuteczność placementów i optymalizować treści.

To wszystko zabieram ze sobą dalej. Ot, choćby na bloga. Ale zanim na dobre się rozruszam, skupmy się na samej afiliacji, jednak nie od tej oczywistej strony. Oto 4 rzeczy, o których się nie mówi (lub robi się to zbyt rzadko).

Marketing afiliacyjny to nie tylko wklejanie linków

Link może sobie leżeć i czekać wieczność, ale żeby ktoś w niego kliknął, musisz napisać coś sensownego i wartościowego. Najlepiej jeszcze, żeby było zwięzłe, SEO-friendly i nienachalne. Łatwo powiedzieć, prawda? Marketing afiliacyjny wydaje się prosty: link, klik, prowizja, jednak rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. To godziny analiz, testów A/B, planowania treści i optymalizacji, bo dobry content nie powstaje w 5 minut.

Zanim gdziekolwiek wkleisz link, musisz poświęcić wiele czasu na pracę nad treścią, która przyciągnie uwagę algorytmów i ludzi. Drugą kwestią są zmiany, jakie zaszły w marketingu partnerskim. Link wcale nie jest już potrzebny, jeśli działasz na przykład na kodach offline. Tak, mając dużą społeczność na Insta czy TikToku, która ci ufa i korzysta z twojego kodu rabatowego na catering dietetyczny lub cokolwiek innego, również zarabiasz na afiliacji.

Musisz myśleć jak użytkownik, a nie marketer

Działa tylko to, co rozwiązuje konkretny problem. Dlatego afiliacja wymaga empatii i rozumienia intencji i to dużo bardziej niż wciskania produktu. Warto pamiętać, że zakupy robią ludzie, nie algorytmy, dlatego najważniejsza jest kreacja contentu pod użytkownika. Ktoś go musi przeczytać lub obejrzeć, a jeśli będzie dość przekonujący, skorzystać z polecenia. Wierz mi, czasem nawet tysiące wyświetleń jednego wpisu nie generują satysfakcjonujących prowizji.

Marketing afiliacyjny z punktu widzenia wydawcy to praca na styku języka, danych i biznesu. Kto mnie dobrze zna, ten wie, że lubię tabelki, dane, analizy i pracę koncepcyjną. Tutaj to wszystko się łączy i nawet teraz, pisząc teksty na bloga, łapię się na tym, że afiliacja wciąż wpływa na mój sposób myślenia o treści. Staram się wrócić do stylu redakcyjnego, który lubiłam wcześniej, lżejszego, bardziej lifestyle’owego, ale nie porzucam tego, czego nauczyła mnie afiliacja: myślenia o celu, użytkowniku i skuteczności.

Współpraca z siecią afiliacyjną to dwustronna komunikacja

Dobre relacje z affiliate managerem potrafią dać lepsze warunki, wyższe stawki albo wcześniejszy dostęp do kampanii. Grzeczność i konkret działają wszędzie, jednak jak to w życiu bywa, musisz mieć kartę przetargową. Mogą być nią skuteczne placementy na stronie, atrakcyjne treści, pokaźne grono obserwatorów na Instagramie czy fakt, że masz gadane. Właśnie, komunikacja z partnerami to osobna sztuka.

Affiliate managerzy, sieci, klienci – czasem trzeba umieć zapytać o bonus, a czasem grzecznie odmówić, gdy na przykład ktoś prosi cię o promocję produktu niezgodnego z twoim systemem wartości. Konkret i szacunek to waluta obowiązkowa. Jednak nic nie osiągniesz, jeśli z partnerami w ogóle nie będziesz się komunikować. To działa oczywiście w obie strony. Z doświadczenia wiem, że wyniki w programie często daje się natychmiastowo podkręcić tylko dlatego, że zarówno ja jako wydawca i manager jako partner poświęciliśmy pół godziny na rozmowę i wdrożyliśmy później w życie realizację contentu skrojonego na miarę konkretnej akcji promocyjnej.

W skutecznych działaniach afiliacyjnych potrzebne są analizy

Google Analytics, heatmapy – jeśli nie wiesz, co działa, nie wiesz nic. Afiliacja to też Excele, trackingi, performance, ID partnerów. Jeśli nie lubisz tabelek, pokochasz je z czasem. Osobiście, pracując na danych w Excelu, tego, który sklep jest w danej sieci afiliacyjnej, nauczyłam się po prostu na pamięć. Na bieżąco musiałam jednak sprawdzać, jak czasowo rozkłada się sezonowość topowych produktów. Z czasem łatwiejsze stawało się na przykład planowanie kolejnych publikacji.

Równie ważne w działaniach afiliacyjnych są analizy trendów, zwłaszcza, gdy nagle okazuje się, że wybrany produkt, marka czy kategoria staje się hitem, wypromowanym np. w social mediach. Konieczne jest również śledzenie widoczności określonych fraz oraz statystyk dla podstron, włączając w to akcje sezonowe postawione na LP czy wpisy na blogu. Wniosek? Afiliacja to praktyczna szkoła skuteczności, która uczy, że nie wszystko, co się klika, sprzedaje.

Jeśli dalej myślisz, że afiliacja to „zarabianie na linkach”, to może warto dać jej drugą szansę? Linki polecające znajdujesz w największych serwisach informacyjnych czy tematycznych, głównie urodowych i modowych. To mówi samo za siebie – marketing afiliacyjny to nie oszustwo i naprawdę można na nim zarobić.

Marketing afiliacyjny – jak zacząć?

Aby zacząć zarabiać na afiliacji, musisz mieć grono odbiorców, niekoniecznie ogromne, ale jakiekolwiek. Warto wykorzystać niszę, tworząc np. kanał na YouTubie, profil na Instagramie czy TikToku lub zakładając bloga. Dobrym pomysłem jest skupienie się na jednym temacie, przykładowo duże dochody dają programy z kategorii wystroju wnętrz czy szeroko rozumianego fitnessu (od sklepów sportowych, po cateringi dietetyczne).

Idealnie, jeśli jesteś profesjonalistą w jakiejś dziedzinie i możesz występować w roli autorytetu. W przeciwnym wypadku pozostaje ci bazować po prostu na swojej wiedzy, pasjach i doświadczeniu. Na jakikolwiek kierunek się zdecydujesz, staraj się być jak najbardziej autentyczny (czyt. wiarygodny).

Zbudowałeś profile w SoMe lub stronę internetową i zbierasz już ruch? Kolejnym krokiem jest rejestracja w sieciach afiliacyjnych. W większości z nich nie musisz nawet prowadzić działalności gospodarczej. Pamiętaj bowiem, że na afiliacji bez firmy możesz zarabiać do limitu w ramach działalności nierejestrowanej. Dotyczy to również programów afiliacyjnych prowadzonych samodzielnie przez partnerów, np. sklep Media Expert.

Sieci afiliacyjne w Polsce warte polecenia

Jakkolwiek to brzmi, w kontekście pisania o programach poleceń, osobiście preferuję kilka sieci afiliacyjnych, które doceniam ze względu na pozytywne doświadczenia, unikalnych reklamodawców lub rozbudowany katalog programów:

  • Webepartners – najbardziej rozbudowany katalog programów, jeśli chodzi o niewielkie sklepy polskich sprzedawców, choć nie brakuje też większych, takich jak TaniaKsiazka.pl,
  • WeDare – cenione programy na wyłączność, takie jak IKEA, Nowa Era, bieżąca aktualizacja ofert w systemie i otwarci na mikroinfluencerów affiliate managerzy,
  • Admitad – sieć, w której linki polecające coraz częściej zastępują kody offline, dobre rozwiązanie dla chcących zarabiać bez zaśmiecania linkami afiliacyjnymi,
  • CJ (dawniej Commission Junction) – na dzień pisania artykułów afiliacja w marketach budowlanych (OBI, Leroy Merlin) na wyłączność,
  • Awin – sieć, w której rejestracja po spełnieniu warunków daje dostęp do takich programów, jak Sephora, Douglas czy CCC,
  • Adtraction – przyjazna ekipa, interfejs i rozliczenia, z dodatkiem ciekawych reklamodawców, takich jak Pandora, Bookbeat i Josera,
  • Netsalesmedia – kilka programów niedostępnych w innych sieciach, takie jak Smyk, eZebra czy Hop Sport,
  • Tradetracker – ogromna baza programów, uwzględniająca także reklamodawców z branży finansowej,
  • Tradedoubler – jedna z najmocniejszych sieci, jeśli chodzi o liderów e-commerce w Polsce, czyt. sieć obsługująca m.in. home and you, Eobuwie, Modivo.

Ważne! Każdy program afiliacyjny ma jasno wyznaczone zasady i regulamin, którego należy się trzymać, aby nie stracić wygenerowanych prowizji. Co więcej, fakt istnienia jakiegoś programu w sieci afiliacyjnej nie gwarantuje, że zostaniesz do niego przyjęty jako wydawca. Jest cały ogrom sklepów, które nie współpracują z wydawcami kuponowymi lub wręcz przeciwnie – takich, które nie zaakceptują zgłoszenia małych blogerów.

Małgorzata Mrozek

Redaktorka z wieloletnim doświadczeniem w pisaniu dla portali o zasięgu lokalnym i ogólnopolskim. Aktualnie autorka tekstów dla serwisu ZatokaPiekna.pl o medycynie estetycznej. Pasjonatka content marketingu, copywritingu i SEO.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.